~Prawdziwa miłość nie może skończyć się szczęśliwie , bo prawdziwa miłość jest nieskończona .
Życie nie zawsze układa się po naszej myśli .Niektórzy myślą o nadchodzącej przyszłości .
Ale czy warto ? Warto zakładać , że w przyszłości będę aktorem ? Że będę miał wspaniałą żonę ?
Nie warto . Przynajmniej tak uważa zwyczajny chłopak , pochodzący z bogatej rodziny Leon Verdas.
Przez jego takt myślenia ,ludzie uważają , że jest głupi . Teraz to ja wam zadam pytanie .Czy ktoś pomyślał , dlaczego on tak myśli ? Otóż nie . Szatyn dostał porządnego kopa od życia . A może wkrótce on sam się zmieni ?
***
2 lata wcześniej
Był to dzień spokojny , ptaszki śpiewały , a słońce świeciło mocniej niż zazwyczaj w tę porę roku . Łatwo się domyślić , że chodzi o wiosnę . Właśnie teraz najczęściej w parku można spotkać przystojnego szatyna o szmaragdowych oczach . Dziś także jest w tym miejscu . Czeka na swoją dziewczynę Violettę Castillo . Wyjątkowo , szatynka się spóźnia .
~Coś musiało się stać - pomyślał szatyn i zszedł z ławki , na której siedział . Udał się w stronę plaży , na której dziewczyna zazwyczaj spotyka się z przyjaciółkami . To co tam zobaczył zaskoczyło go i to bardzo . Jego ukochana obściskiwała się z jakimś typem. Chłopak podszedł bliżej i schował się za łódką .
- Kiedy zerwiesz z Alicją ? - spytała się .
- Wkrótce - powiedział nieznajomy i pocałował ją w czubek głowy.
W tym momencie Verdas nie wytrzymał . Podszedł do zakochanych i powiedział .
- Z nami koniec ! - po czym odszedł . Udał się do domu . Tam porozmawiał ze swoim kumplem , który na niego czekał , a następnie zasnął .
W tym momencie
Przystojny chłopak siedzi właśnie na kanapie i ogląda telewizje . Od pewnego czasu spotyka się z Larą , ale nie traktuje tego poważnie . Od nieprzyjemnej sytuacji , która wydarzyła się 2 lata temu , każdą dziewczynę traktuje jak zabawkę . Można ją poniżać , zabawić się nią oraz ją zniszczyć ......
- Kolacja gotowa - powiedziała dziewczyna . Verdas usiadł przy stole i zaczął jeść przyrządzony posiłek . Następnie udał się do łazienki , a potem do sypialni gdzie usnął.
Następnego dnia .
Słońce świeciło bardzo mocno dzisiejszego dnia , przez co obudziło chłopaka. Przeciągnął się i spojrzał na zegarek . Wskazywał 8: 59 .
- Cholera - powiedział sam do siebie chłopak . Następnie udał się do łazienki . Tam wykonał poranne czynności . Po kilku minutach pojechał do firmy swoich rodziców i państwa Castillo .
Na miejscu
- Mamo , tato jestem ! - krzyczy wchodząc do ich gabinetu . Niespodziewanie panuje cisza , nikt nie odpowiada .Chłopak zaczął chodzić po całym wieżowcu w celu znalezienia rodziców . Teraz stoi przy drzwiach ostatniego gabinetu . Otwiera drzwi i widzi swoich rodziców, państwo Castillo i ją. Piękna tak jak kiedyś . Może i się zmieniła , lecz nadal coś do niej czuje . Coś pięknego , magicznego , coś takiego jak miłość. ,, Miłość jest niezniszczalna '' tak mówiła mu matka i miała racje . Jego miłość do Violetty jest niezniszczalna mimo , że go zdradziła .
- Leon mamy dla ciebie wiadomość . Razem z Violettą przejmiecie naszą firmę - w tym momencie na twarze byłej pary zagościł smutek , lecz w sercu cieszyli się jak dzieci . Violetta bardzo żałuje , że zdradziła Leona . Najchętniej cofnęła by czas , ale nie może . W tym momencie liczy się to co jest teraz , a nie to co się kiedyś wydarzyło .
- My zostawimy was samych - powiedzieli rodzice , po czym wyszli .
- Leon ..... - zaczęła nie pewnie Violetta . - Przepraszam - powiedziała cicho .
- Nie mamy o czym rozmawiać - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami . Dziewczyna skuliła się i zaczęła płakać . Były to łzy bólu , a także nienawiści . Nienawiści własnej siebie .
Trzy dni później
Szatynka jedzie właśnie do pracy . Dziś po raz pierwszy od 3 dni zobaczy Verdasa . Nagle zatrzymała się pod czarnym wieżowcem . Wysiadła z samochodu i udała się do budynku . Szła w kierunku swojego i Leona gabinetu . Gdy była już przy gabinecie wzięła głęboki oddech i weszła . Zastała tam chłopaka przeglądającego papiery .
- Cześć - powiedziała cichutko i usiadła przy biurku .
- Hej - powiedział Verdas , nie odrywając się od pracy .
Szatynka podeszła do niego i powiedziała :
- Gdzie jest laptop ?
- Tu - powiedział , pokazując szafkę .
- Dziękuje - powiedziała Castillo i się uśmiechnęła.
Podeszła do szafki i zaczęła szukać sprzętu . Niespodziewanie poczuła , że ktoś łapie ją w tali .
- Przepraszam - szepnęła , a chłopak odwrócił ją o pocałował namiętnie w usta .
- Kocham cię - powiedzieli równocześnie .
- Leon ja pójdę na chwile do sklepu - powiedziała dziewczyna , po czym odeszła .
Słońce zakryły chmury deszczowe , zerwał się mocny wiatr , a piękna szatynka szła do sklepu .
Ustała na przejściu . Patrzyła raz w lewo , raz w prawo i jeszcze raz w lewo . Nic nie jechało . Dostojny krokiem wkroczyła na jezdnię . Nagle poczuła uderzenie . Jej powieki zamknęły się na zawsze .
Teraźniejszość
Słońce świeciło bardzo mocno i obudziło Violettę Verdas . Dziewczynie śnił się koszmar .
- Mamo , mamo ! - krzyczała jej córeczka .
- Co się stało ? - spytała się szatynka , która usiadła .
- Tato powiedział , że idziemy do cyrku - powiedziała dziewczynka nie przestając skakać .
W tym momencie drzwi od sypialni się otworzyły i wszedł Leon ze tacą . Było na niej śniadanie . Podał jej dziewczynie i usiadł obok niej .
- Kocham cię - wyszeptała mu do ucha , a on ją delikatnie pocałował .
^^^
Jestem straszna! Publikuje One Shot'a wspaniałej bloggerki, a sama mam dopiero 10% Os :/
Zdradzę wam tylko, iż będzie on o mojej kochanej Diecesce <3
Pozdrawiam :)
Boże ... kto napisał ??
OdpowiedzUsuńA ja :D Stare to jak świat.